ABC KONSUMENTA

..prawo konsumenckie, porady prawne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Koszty przesyłki przy zakupach przez internet

"Rzeczpospolita" z dn. 26-27 lutego 2011 r. w dodatku "Prawo co dnia" zamieściła artykuł pod tytułem "E-sklepy muszą oddać koszty przesyłki", zawierający tezę, iż sprzedawcy internetowi przy odstąpieniu klienta od umowy (uprawnienie takie przysługuje mu w ciągu 10 dni od dnia otrzymania towaru na podstawie ustawy z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny, Dz. U. Nr 22, poz. 271, ze zmianami) powinni zwracać zapłatę za zwrócony towar oraz doliczone wcześniej koszty transportu do klienta.Stanowisko to oparte jest na sprawie niemieckiej rozstrzygniętej przez wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE (C-511/08).

Przedstawiciel Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów stwierdził: "w świetle wyroku Trybunału takie postanowienia (zwrot na koszt klienta) należy uznać za niezgodne z prawem". Bzdura!!! Należy pamiętać, że WYROKI SĄDÓW NIE SĄ ŹRÓDŁEM PRAWA. Podstawowym źródłem prawa jest w naszym systemie akt wykonawczy - co do zasady będzie to ustawa lub rozporządzenie.

Czy istnieje taki przepis? W artykule znajduje się stwierdzenie: "Polska ustawa o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny, która reguluje e-handel, milczy o kosztach przesyłki".

NIEPRAWDA!!! Bowiem w art. 12 ust. 3 jednoznacznie określono, że w wyjątkowym przypadku, jakim jest brak możliwości wykonania przez przedsiębiorcę spełnienia świadczenia,  informuje on konsumenta o możliwości nieprzyjęcia świadczenia zastępczego, ze ZWROTEM RZECZY NA KOSZT PRZEDSIĘBIORCY. Jest to jednak WYJĄTEK dotyczący konkretnej, niespotykanej na co dzień  sytuacji. Jeśli nie ma przepisów, co do reszty sytuacji, to należy posiłkować się wykładnią i interpretacją. Są ich różne rodzaje. Z wnioskowania z przeciwieństwa wynika, że jeżeli w tym jednym przypadku koszty przesyłki ponosi sprzedawca, to W POZOSTAŁYCH PRZYPADKACH PONIESIE JE KLIENT. Za tym rozumowaniem przemawia również sens i cel regulacji - odstąpienie od umowy jest WYJĄTKOWYM uprawnieniem, przysługującym konsumentowi dlatego, że nie może on zapoznać się z towarem na miejscu w sklepie. Nie może go dotknąć, przymierzyć, obejrzeć, powąchać itp. itd. Czyli kupuje niejako "kota w worku". Nawet najwierniejsze zdjęcia w internecie nie oddadzą rzeczywistości... Dlatego ustawodawca wprowadził takie przepisy - kupujesz kliencie przez internet, to masz prawo do zrezygnowania z zakupu w ciągu 10 dni od otrzymania towaru. I towar wcale NIE MUSI BYĆ NIEZGODNY Z UMOWĄ np. być wadliwy. Odstąpienie może dotyczyć dobrego towaru, z którego się rozmyślimy lub po prostu nie spodobał nam się. Kupując w sklepie sprzedawca nie musi przyjmować od nas zwrotu pełnowartościowego towaru, a tutaj tak!

Ale jest to prawo kupującego, więc dlaczego sprzedawca ma płacić za przesyłkę? To nie on rezygnuje z wykonania umowy, lecz konsument i to pomimo pełnowartościowego towaru. Znając nasze realia, przyjęcie punktu widzenia Trybunału Sprawiedliwości prowadzić będzie zapewne do wulgaryzacji zachowań. Znajdą się przedsiębiorcy, którzy będą chcieli wykończyć konkurencję w internecie, podstawiając fikcyjnych "klientów", którzy będą nagminnie zamawiać towary u jednego sprzedawcy, a później odstępować od umów, po to tylko, aby narazić go na znaczne koszty związane z pokrywaniem kosztów przesyłek.

Reasumując, za przesłanie towaru przy odstąpieniu od umowy przy zakupach na odległość płacić powinien klient. Wynika to z tego, że:

1) orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości nie jest wiążące dla naszego systemu prawnego,

2) taki wniosek wynika z funkcji i celu instytucji odstąpienia konsumenta od umowy, kiedy towar JEST ZGODNY Z UMOWĄ.

Sprzedawca działa "fair", więc dlaczego ma być jeszcze za to karany...