ABC KONSUMENTA

..prawo konsumenckie, porady prawne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

zadośćuczynienie za nękanie

W dniu 10 czerwca 2011 r. zapadł w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie być może przełomowy wyrok przeciwko jednej z czołowych firm windykacyjnych (oczywiście z powodu chronienia w ostatnich latach bandytów nazwa firmy nie została ujawniona, żeby cwaniaki-naciągacze nie poszli z torbami...). Nazwę można jednak odtworzyć na podstawie uzasadnienia przedstawionego przez Sąd. Modus operandi oszustów i gnębicieli  to straszenie przede wszystkim: wizytą "terenowego inspektora", pisma były zatytułowane "kwestionariusz wywiadu", w innych pismach spółka informowała, że zostanie rozpoczęta procedura mająca na celu ustalenie źródeł dochodu i wyjawienie składników majątku.

Firma na tle jej przychodów na pewno nie poniosła dotkliwych strat, ale zasądzenie od niej 7500 zł (konsument domagał się 2 razy więcej) zadośćuczynienia oraz dodatkowo 960 zł kosztów procesu i 525 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania na pewno zabolało.

Co warto zapamiętać na kanwie tej sprawy?

Z pozwem o zapłatę ZADOŚĆUCZYNIENIA (czyli za imponderabilia, czyli rzeczy niepoliczalne, jak strach, nerwy, stracony czas, cierpienie itp.) na rzecz pokrzywdzonego  można wystąpić kiedy doznamy krzywdy ze strony firmy windykacyjnej nawet spowodowanej NIEUMYŚLNIE!

W przypadku jednak kiedy domagamy się zadośćuczynienia nie dla siebie,ale na wskazany cel społeczny, to musi nastąpić krzywda z winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa.

Działanie nadmierne, nakierowane na zastraszenie dłużnika, zmierzające do wywołania w nim uzasadnionej obawy o mir domowy (zasada: "mój dom jest moją twierdzą"), realizowane w oparciu o założenie, według którego "cel uświęca środki" nie może być oceniane inaczej niż, jako wadliwe.
Tak należy ocenić pisma kierowane do konsumenta informujące go o konieczności skontaktowania się w celu przygotowania materiałów dowodowych, odebrania próbek pisma do ekspertyzy grafologa, czy też zapowiadające wizytę inspektora terenowego w celu "uzupełnienia materiału dowodowego" - do tych działań pozwana spółka nie była bowiem uprawniona, a informowanie konsumenta o zamiarze ich podjęcia, czy też nawet zrealizowania - miało jedynie na celu wywarcie pozaprawnego nacisku na dłużniku. Nie bez znaczenia była tu forma wskazanych pism sugerująca prowadzenie postępowania pseudosądowego, to bowiem dla procesów przed Sądem w postępowaniu karnym, czy cywilnym charakterystyczne jest gromadzenie dowodów.
Samo stwarzanie pozorów podejmowania czynności, które mogły być według obowiązujących przepisów dokonywane dopiero po wszczęciu egzekucji sądowej, jak np. wyjawienie majątku dłużnika, które są zastrzeżone do kompetencji Sądu, zapowiadanie pismami spółki windykacyjnej, przesyłanie kwestionariusza wywiadu w celu ustalenia majątku dłużnika, nie mogą być oceniane inaczej, niż jako wadliwe. Czynności te miały wzbudzić u konsumenta błędne przekonanie, że inny podmiot niż Sąd może zmusić powoda do ujawnienia stanu jego majątku.

Szczegółowe uzasadnienie znajduje się pod sygnaturą sprawy: VI ACa 84/11.

Dzięki temu wyrokowi może w końcu Sądu zaczną "normalnie" traktować zaszczutych i zmęczonych notorycznym nękaniem ludzi i gonić tych co trzeba, czyli cwaniaków, którzy nie przepracowali uczciwie w swoim życiu żadnego dnia, a wykorzystują tylko nieznajomość prawa i procedur u biednych "szaraczków" oraz nieudolność i ślamazarność niektórych funkcjonariuszy organów ścigania.

Pamiętać należy, że przy wyrokowaniu sędzia bierze pod uwagę cały kontekst sprawy - w tym przypadku był to starszy, schorowany człowiek, "szarpany" latami przez różne firmy windykacyjne... Dlatego też zachęcamy do składania pozwów, mając jednak świadomość, że zasądzone kwoty mogą być w większości przypadków niższe. Chodzi jednak o to, aby je składać, a przy odpowiedniej ilości cwaniaki-gnębiciele będą musieli ogłosić własną niewypłacalność. A jeśli przy okazji uda się paru pseudobiznesmenów w postaci Prezesów i dyrektorów takich spółek wsadzić do więzienia, to może w końcu będzie można bez hipokryzji mówić, że Polska jest krajem praworządnym.