ABC KONSUMENTA

..prawo konsumenckie, porady prawne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

POBIERACZEK dociskanie strachliwych

 

POBIERACZEK powoli osiąga korporacyjne standardy. A to dzięki tamu, że spanikowani ludzie płacili po 94 zł za samo wejście na ich stronę internetową i teraz mają kapitał na profesjonalizację działań. Pojawili się rzekomi prawnicy, a ostatnio nawet KONSENS S.A.(bardzo świeży twór, powiązany osobowo z przedstawicielami Pobieraczka).

Czytelniku! Zanim przestraszysz się tej korespondencji i pobiegniesz zapłacić, usiądź i przeczytaj:

1) poniższe zawiadomienie można śmiało wyrzucić do kosza - nie jest to żaden dokument w rozumieniu prawa! Dlaczego? Bo nie ma podpisu !!!

Więc zamiast czytać i denerwować się, warto zacząć od sprawdzenia, czy jest podpis - brak oznacza, że nie ma osoby, którą można pociągnąć do ewentualnej odpowiedzialności za treść jakby nie czytać próby wyłudzenia pieniędzy (sprawa nadaje się do zgłoszenia do prokuratury, o ile byłby podpis). Cwaniaki doskonale o tym wiedzą, że bez podpisu nie będzie przestępstwa i dlatego jakoś "zapomnieli" o nim.. Poza tym są wszystkie elementy działające na psychikę, mające wzbudzić strach: czerwona pieczątka "BIURA WINDYKACJI PRAWNEJ", ramka strasząca Krajowym Rejestrem Długów, tekst: "wierzytelności monitoruje Kancelaria KONSENS S.A.". A później inna sztuczka socjotechniczna, tzw. zasada kontrastu, czyli zestawienie rzekomego naszego długu (kara umowna z sufitu w kwocie 100 dolarów):

potencjalna kwota do zapłaty 710 zł wobec 94 zł na początek... Jak to działa na wyobraźnię odbiorcy!!! Większość kombinuje wówczas: warto zapłacić te 94, żeby mieć święty spokój, nie chodzić po sądach i nie płacić na koniec prawie 8 x więcej!

NIC BARDZIEJ MYLNEGO !!! Każdy normalny Sąd ukręci łeb takiej sprawie !!! Ale firma o tym doskonale wie, ale liczy na niewiedzę prawną i przede wszystkim strach adresatów tych "wezwań"...

 

 

 

 

 

 

 

wezwanie do zapłaty KONSENS S.A.

To świeża spółeczka - "mózgowce" z Pobieraczka cwanie wykombinowały, że nie opłaca się opylać listy zarejestrowanych w systemie internautów zewnętrznej firmie windykacyjnej, która i tak nie wejdzie w tak niepewny finansowo interes (woli pewniejszych dłużników banków i operatorów telekomunikacyjnych). Na takim deal`u można ugrać jakieś 7- 10 % wartości długów, więc lepiej samemu stworzyć pseudo firmę windykacyjną, ubrać w stempelki, zalać papierami ludzi i doić, doić, doić naiwnych i strachliwych...

Początkowa kwota 94.80 zł to miała być opłata za roczny abonament. Teraz już robi się z tego 100 dolarów amerykańskich. Za jakiś czas zrobi się z tego może i 1000 zł. Bo dlaczego nie? Odpowiednie służby nie reagują, interes kula się od lat, kasa płynie wartkim strumieniem, firmę stać już na najemników-prawników. Kto za jakiś czas będzie pamiętał i dochodził do źródła zobowiązania? Dług przejdzie przez kilka rąk, a kwota za każdym razem będzie pęcznieć... Takie jest założenie Pobieraczka. Ale mogą się przeliczyć... Rozgrywka jeszcze się nie skończyła! Najważniejsze, to nie płacić i nie polemizować z tymi głupotami. Jeśli dostaniemy pisma z podpisami, to warto pójść do prawnika, żeby wystąpił z oficjalną interwencją i zgłosić sprawę do Prokuratury o podejrzenie wyłudzenia pieniędzy.